Dopiero po pół godzinie była w stanie dojrzeć blondyna w tłumie ludzi. Już dawno opuścili Kirigakure. Teraz kierują się na północ do słynnej Suny. Zapowiadał się ładny dzień, słońce świeciło intensywnie.Sakura co chwilę patrzyła wte i we wte. Jakby obawiała się, że ktoś ich obserwuję. Nigdy nie traciła czujności - co dawało niegdyś jej drużynie przewagę. Może nie miała najlepiej opanowanych technik, ale wszystkie egzaminy umiała na szóstkę. Sam Sasuke pocieszał ją, że z gentujsu bez wątpienia jest najlepsza. Stara Sakura. Teraz jest drugą Tsunade, wychwalaną przez wszystkich. Gdyby nie jej zdolności medyczne - Kankuro brat Gaary, by już nie żył. Tsunade nie było, wtedy w wiosce, więc kto inny mógł go uzdrowić? Tylko różowowłosa piękność.
Wioska Ukryta w Piasku jest jedną z pięciu Wielkich osad. Sąsiaduje z Ame-Gakure. Oczywistym symbolem wioski jest klepsydra. W swojej zwartości zwykle posiada piasek. Charakterystyczny znak dla Suny. W końcu znajduję się na pustyni i wkoło jest tylko piasek.
Z tego kraju najbardziej powszechną dyscypliną jest - lalkarstwo. Słynny as w rękawie Kankuro. Dzięki tej umiejętności był w stanie wygrać wiele walk. Z resztą prawie każdy ninja z tej wioski jest na prawdę silny. Nie pokona go zwykły gennin, czy nawet chuunin bez doświadczenia. Nie ma szans.
Po śmierci słynnego Czwartego Kazekage nie mówiono głośno o jego następcy. Podobno jest nim chuunin z Konohy.
Szli już długo. Słońce mocno grzało i powodowało krople poty na czole Naruto. W końcu to Suna no tak, czego można by się spodziewać. Pragnąć deszczu stojąc na pustyni. Absurd! W zasięgu ich wzroku był tylko piasek. Wszędzie piasek. Gdzieniegdzie był prześwit zielonej trawy, ale to bardzo rzadko.
- Sakura, daleko jeszcze? - marudził. Mimo swojej siły szybko się męczy. Ale nie można nic mu zarzucić przez tą wysoką temperaturę.
- Myślę,że nie. - odparła. Rozejrzała się chcąc zobaczyć budynek Administracyjny. Nie był widoczny gołym okiem. Ale jakby tak dobrze się przyjrzeć.. - Mam! - krzyknęła. Na samym szczycie wzgórza jakieś 2 km przed nimi widniał ogromny napis ''Sunagakure''. Więc to z pewnością o ten budynek chodziło Tsunde.
- Gdzie? Na ten gest różowowłosa szybko wskazała palcem na obrane miejsce. Jego oczy wyszły niemal na wierzch.Był cholernie zmęczony, a ta mu jeszcze każe maszerować.
- No nie. Nie ma jakieś drogi na skróty? - westchnął cicho. Widać było gołym okiem wyczerpanie.
- Wątpie. - warknęła.Miała już dość jego marudzenia w końcu to ich misja. Kiedyś sama pewnie by się wściekała, ale nie. Jeśli ma się cel trzeba nieustannie do niego dążyć. Nie ważne jak. Nie ważne jakim kosztem. Zrozumiała słowa Sasuke.
- Odpocznijmy. - klapnął gdzieś pod budynkiem.Zilustrowała go tylko wzrokiem rozumiejąc, że nie wygra z nim. Jest uparty bardziej niż ona.
Zapadał już powoli zmrok. Słońce chowało się za czerwonymi chmurami. Naruto kimał jednym okiem. Przynajmniej zrobiło się ciszej i chłodniej. Mimo to nie można było liczyć na żaden podmuch wiatru. Jest to element charakterystyczny dla Suny. Brak wiatru latem.
Sakura siedząc pod drzewem zastanawiała się nad tym co zrobi po powrocie do wioski. Chciałaby już przede wszystkim pracować tylko w Akademii. Uwielbia dzieci. Wspaniale im się rozmawia, a dzieci kochają ja. Przy niej na prawdę szybciej się uczą niż przy Iruce. Mimo to, również był świetnym nauczycielem, jednak zielonooka ma w sobie ten czar. Ona już taka jest. Czaruję swoim urokiem każdego napotkanego człowieka. Niegdyś nawet Uchihę. Przecież gdyby nie jego odejście może w końcu przekonałby się do niej. Ich relacje były co raz lepsze, aż tu nagle BUM. Wpieprza się jakiś Orochimaru i zabiera wszystko co cenne. Zacisnęła swoje pięści w dłoń, po czym je zilustrowała. Nie! Co ona robi. Wyrzuciła tego egocentrycznego dupka ze swojego życia. Dlaczego nadal nie może sobie wybaczyć tego, że nie była w stanie go zatrzymać? Dlaczego na dźwięk imienia ''Orochimaru'' zamiera? Nie, nie nie! Sakura, ogarnij się. Zgarnęło nieśmiało ręką swoje długie różowe włosy. Po jej siarczystym policzku zleciała jedna samotna łza. Zawiało chłodem. Tam gdzie przed chwilą była łza po czuła zimne powietrze. Wiatr? To przecież niemożliwe. Właśnie po tym żywiole poznaję się, że ktoś jest w pobliżu i planuję 'zamach'. Założyła szybko na twarz słynną maskę ANBU. Niech wiedzą, że są z Konohy. Może to straże? W każdej wiosce ostatnio wybuchła panika na temat kryminalistów i wszyscy są bardzo ostrożni. Aż za bardzo.
Chwyciła ostry kuna'i w dłoń. Szybkim krokiem podeszła do blondyna, który chyba już zupełnie stracił kontakt z rzeczywistością. - Naruto, do cholery! - trzepnęła go raz i drugi. Przebudził się w mgnieniu oka. Czuł się jakby ktoś napastował do we śnie. Albo babcia biła go torbą po głowie.
- Ała, oszalałaś? - podrapał się po głowie patrząc na nią żałosnym wzrokiem. - Chcesz, żebym doznał szoku termicznego? - zaśmiał się.
- Zamknij się. - spoważniał. - Ktoś tu jest.
- Nie bądź śmieszna. Jeśli wystawiasz na próbę moją uwagę to nie uda ci się to. - zachichotał poklepując ją po ramieniu.
- To nie są ćwiczenia bałwanie! Załóż szybko maskę! - nic z tego nie zrozumiał. Na prawdę się z tym guzdrał.
- Zadowolona? - powiedział wskazując na swoją zakrytą twarz. - Dobrze ci idzie, Sakura. Powinnaś być aktorką. - rozległ się głośny śmiech. Ale tym razem nie Naruto..
Oboje spojrzeli w tamtą stronę widząc tylko lecący kuna'i. Sakura niewinnie go ominęła. Hm.. ciekawe kto używa takich beznadziejnych sztuczek? Nie ma się czego bać. - powtarzała w swoich myślach.
- Zwinna. - usłyszała znany męski głos. Nie mogła w tej krótkiej chwili niestety powiązać go z jakąś znaną jej osobą. Patrzyła na mężczyznę w długim czarnym płaszczu. Akatsuki. Te skubańce. Czego oni tutaj szukają?
- Czego chcecie? - zapytał ze spokojem Naruto ilustrując pozostałą dwójkę wzrokiem.
- To chyba my powinniśmy was o to zapytać. - zaśmiała się nieznana jak dotąd mi dziewczyna. To na prawdę dziwne. Piątka ludzi rozmawia ze sobą nie mając świadomości z kim. Każdy miał zakrytą twarz.
- Może przynajmniej się przedstawicie. - warknęła różowowłosa. Przewidując następny ich ruch wzięła następne ostrze do rąk.
- Dobra. - warknął ten z tyłu. Był już w stanie ściągnąć kaptur założony na głowie, gdy zatrzymała go czyjaś dłoń.
- Nie. - popatrzał mu w oczy. Ja to zrobię. Karin i Suigetsu skinęli głową i odsunęli się w cień.
Właściciel tajemniczego znanego Sakurze głosu stanął na przeciwko ich. Usłyszeli jego szorstki śmiech i dokładnie obserwowali każdy jego ruch. Byli niemal pewni, że jest to ktoś znany. Pewnie ochrona Kazekage. Na sto procent wzięli ich za bandytów.
Sakura z niesamowitą ciekawością patrzała na dłonie mężczyzny, który powoli odsłaniał swoją twarz. Ukazały się jej czarne tęczówki, w których ponownie utonęła. Zapomniała jak się pływa.
O boże! - pisnęła cicho, by nikt nie był w stanie tego usłyszeć. Przed nią stał ten sam mężczyzna, który niegdyś był królem jej serca. Odebrało jej mowę, a kuna'i, którego trzymała szybko odsunęła. Jej serce biło jak szalone wcale nie mając zamiaru się zatrzymać. Jej źrenice rozszerzyły się do granic możliwości. Puls gwałtownie wzrósł. Temperatura jej ciała na pewno już wzrosła. Robiło jej się ciemno przed oczami. Nie wiedziała co ma począć. Rzucić się na niego? Albo milczeć? Czemu do jasnej cholery znów nie jest taka pewna siebie? Nie może pokazać mu, że nadal jest szarą myszką. Musi stawiać czoła problemom jak to Naruto zawsze powtarzał. Musi się wziąć zaraz w garść!
Patrzyła na niego jak na najcenniejszy obraz w muzeum. Po charakterystycznym płaszczu można było poznać, że Akatsuki. Ale miała nadzieję, że nie należy już do tej pieprzonej organizacji. Zaraz, co ona gada? On ją nie obchodzi!
Nie, to nie może być prawda! Sasuke Uchiha, znów się spotykamy.
****
Zaczęło się robić to dla niego uciążliwe. Nie przyszli tutaj grać w ruletkę, czy w warcaby. Stał na przeciwko dwóch słynnych członków. Hm.. zaśmiał się perliście. Zaraz się przekona , czy takich słynnych. Na razie stoją dwa jak słupy soli. Ani słowem się nie odezwali.
- Ej, bohaterzy mowę wam odjęło! - krzyknął swoim zimnym i oschłym tonem. Patrzył najpierw na nią , a potem na niego. Dalej, nic. Kropka. Pustka. Rozwścieczyli go nie na żarty. Dolewają tylko oliwy do płonącego ognia.
- Uchiha... - usłyszał warknięcie blondyna. Zdziwił się. Zna go? Hm.. to ciekawe. On go nie kojarzy. Uważnie mu się przypatrzył, ale nic. Nie wie kto to jest.
- No proszę, ty mnie znasz a ja ciebie nie. Pokaż się. Mama uczyła, by z nieznajomymi nie rozmawiać.
- Z nieznajomymi? - roześmiała się. Wpatrywała się prosto w jego oczy. Jej drobne ciało zadrżało. Ten wzrok przyprawiał jej serce o szybkie palpitację.
- Nonsens. Zdejmuj maskę. - warknął. W mgnieniu oka zrobiła co kazał. Nic nowego. Jest nauczony, że każdy się go słucha. Jest urodzonym kierownikiem. Jak jego ojciec.
Ale jej twarz.. nie spodziewał się takiego obrotu spraw. To złapało za jego serce - dosłownie. Zadrżał również jak ona. Wpatrywali się w siebie bez opamiętania. Ona, bo kochała, a on? Czyżby obudziły się dawne uczucia, które usiłował zabić? To nie jest ta dawna dziewczynka. Wydoroślała, co gołym okiem można zauważyć. Długie różowe włosy. Duży biust i obcisły strój ANBU. Nigdy, by się nie spodziewał, ona i tak ważna funkcja w wiosce? Czyli jednak to prawda. Niegdyś słyszał w Wiosce Wody o utalentowanej młodej Tsunade. Ale nie miałby pojęcia, że to właśnie ona. Przyjaciółka sprzed laty. I to ją ma porwać? Przebywać z nią pod jednym dachem? Zwariuję.
Nie trudno było zgadnąć, że chłopak, który jej towarzyszy to Naruto. No tak,dlaczego nie wpadł na to wcześniej? Ta charakterystyczna odstająca fryzura blondyna skrytykowana niegdyś przez Hatake. Nie szłoby go pomylić z nikim innym.
- Naruto. - rzekł poważnie. Zazgrzytał zębami chcąc pokazać mu, że to on ma tutaj władzę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz