wtorek, 8 marca 2016

Rozdział 3

 Obydwoje wyciągnęli swoje shurikeny.Rzucili nimi w tym samym czasie chcąc trafić drugiego przez co sztylety spotkały się i spadły na ziemię.Sasuke odparł  następny atak dzięki chakrze wysyłanej z nóg.Karin jak zwykle mu kibicowała.Nie miał na swoim ciele prawie żadnego zadrapania czego nie można powiedzieć o Deidarze.Blondyn był mocno poturbowany.W końcu Uchiha trenował pod okiem legendarnego sannina.Nie ma opcji, by przegrał.Orochimaru jest jednym z najbardziej znanych ninja w Konohagakure.Przebywając z nim Sasuke czuł się jak z bratnią duszą.Oboje przecież mieli taki sam cel.Zniszczenie Konohy.Nałożyli na swoje barki wyzwanie, którym było opanowanie wszystkich technik.Kiedyś słynny sannin współpracował z Tsunade i Jirayą.Tak jak potem Uchiha porzucił swoich przyjaciół w celu spełnienia egoistycznych pragnień.Mimo iż był na prawdę silny, bo przecież pokonał III Hokage to jest jednym sanninem, który przegrał z własnym uczniem.Jest znany jako kryminalista w świecie shinobi.Znał na prawdę mnóstwo technik zakazanych i potrafił doskonale ich używać.Niektóre były nie co ohydne i przyprawiały o mdłości.Mimo iż Sasuke nie jest oplatany dobrą sławą w wiosce to wszyscy na wieść o śmierci Orochimaru byli uradowani.
 Poczuł jak duże ilości chakry przepływają przez jego dłonie.Powoli zaczęła być widoczna gołym okiem.Szybkim krokiem podszedł do blondyna, który leżał już niemal nie przytomny. - Chidori! - krzyknął.
-Sasuke, co ty robisz! - wszyscy obrócili się w stronę Suigetsu.Jego fioletowe oczy były wlepione w bruneta, a białe włosy kołysały się chwilę na wietrze przez mocny podmuch wiatru.
-Jeśli nie będę walczył na prawdę, to walka nie ma sensu. - warknął chłodnym tonem.
-Najchętniej to byś tu wszystkich pozabijał. - syknął podchodząc do Deidary.Był nie przytomny.Powieki miał zamknięte.Na szczęście oddech był ustabilizowany, a puls wyczuwalny.
-Szanuję cię, ale mówisz od rzeczy. - pokręcił głową.
Wziął blondyna na ręce.Był ciężki. - Zabiorę go do lokum. - westchnął. - Nie przerywajcie sobie.
Karin spojrzała na młodego Uchihe.Na mężczyznę swojego życia.Który aż do szpiku kości jest przesiąknięty jadem i chęcią zemsty.Ale ogień, który cię parzy to ten sam przy którym się grzejesz.Walcząc z nim nie miałaby żadnych szans.Mimo, że posiada Technikę Tłumienia Chakry.Gdyby go nie kochała.. może dałaby radę.Chociaż czarnooki wiele razy dawał jej do zrozumienia, że nie ma u niego szans.Wbrew temu czasem choć nie za często widziała w nim przejawy jakiegokolwiek uczucia do niej.Miała tylko nadzieję,że sobie tego nie wmawia usiłując oszukać samą siebie.
-My już właściwie skończyliśmy. - spojrzała na Sasuke.
Oboje przez chwilę wpatrywali się w białowłosego jak odchodzi.Sytuacja zaczęła się robić napięta.Przez ciało młodej kunoichi przeszedł dreszcz.Tak bardzo chciała by znaleźć się teraz w jego ramionach.Nie obchodziło, by ją wtedy nic innego.
Zauważyła,że zbliżył się do niej o kilka kroków.Wiatr podrażniał ich poliki.Słońce górowało, bo było południe.
-Ulecz mi ją. - spojrzała na niego. Stał przed nią. Ściągnął koszulkę.Płaszcz charakterystyczny dla Akatsuki leżał teraz na ziemi.Zaparło jej dech w piersiach.Te jego niesamowite mięśnie..Odleciała do własnej krainy marzeń.Chciałaby mieć go na wyłączność.Pomóc mu nawet w zemście.Zrobiłaby wszystko o co by poprosił w zamian za jego uwagę.
-Nie słyszałaś co powiedziałem? - rozzłościł się przez co dziewczyna wróciła na ziemie.
Wyciągnęła dłoń w kierunku bruneta.Wiedziała,że zaraz wpiję się w jej dłoń niczym wampir.Pozbawi jej cząstki siły,ale było jej to obojętne.Na szczęście była już po walce z Konan, którą również mocno poturbowała.Zadając fioletowowłosej ostateczny cios jednocześnie obserwowała reakcję Uchihy.Widziała w jego oczach zdumienie.Chciała być lepsza niż Haruno kiedykolwiek była.Wielokrotnie słyszała, że różowołosa była tylko kulą u nogi i nigdy nic nie robiła.Oprócz tego,że była najlepsza w genjutsu.
 Poczuła ból.Sasuke wgryzł się w jej przed ramię jakby od tego zależało jego życie,a przecież na ciele miał tylko kilka małych ran.Wzięła głęboki, spokojny oddech.Taka bliskość powodowała palpitację jej serca.
Musimy wracać. - rzekła stanowczo.Ku zdziwieniu brunet skinął tylko głową na znak,że rozumie.Nigdy go nie zrozumie.Jest dla niej chodzącą zagadką; tajemnicą.Jest jak dobra książka.Od razu chciałoby się ją jak najszybciej przeczytać, by dowiedzieć jak się skończyła.I choć to nie kwestia posiadania to twierdziła,że Sasuke należy do niej.W końcu to z nią jest w teamie.Nie z Haruno.Nie z Uzumakim.Nie z kimkolwiek innym.Jest ciekawa czy jeszcze pamięta swoich dawnych kompanów, ale bała się go o to pytać.Gdy miał gorszy dzień tak jak dziś był nie do zniesienia.Wyżywał się na niej.Mimo, że jest dobrym medic-ninja i świetną kunoichi. Ale co raz częściej czuła,że tylko w jej własnym minimaniu..Jednak widziała dla niego promyk nadziei.Może, wtedy gdy już pomści swój klan stanie się zupełnie innym człowiekiem.To zemsta tak go napędzała.Gdyby była kobietą z pewnością wziąłby z nią ślub.
  Wrócili do siedziby.Cała droga minęła w ciszy.Karin zawzięcie o czymś myślała, a Sasuke nie podejmował próby zaczęcia konwersacji.Wchodząc do salonu usłyszeli krzyk Suigetsu. - Pain was woła! Młody Uchiha nie był zadowolony z tego obrotu spraw.Za pewne znowu chce go ochrzanić.Skoro jest taki mądry niech sam się zajmuje tymi bezsensownymi raportami i misjami.On ma już cel do którego stale dąży.Wraz z Karin stanęli przed dużymi drzwiami.Dziewczyna wzięła głęboki oddech i powoli nacisnęła klamkę, a drzwi się otworzyły.Pomarańczowowłosy stał do nich tyłem wpatrując się w krajobraz za oknem.Przeszedł ją dreszcz.A co jeśli zostanę rozdzielona z Sasuke? Nie,nie! Karin nawet tak nie myśl! Na pewno nie!
-Słuchajcie mam dla was misję. - zaczął, a kamień spadł im z serca.Od razu człowiekowi lżej.Mógłby tak nie przeciągać struny.
-Nie mam czasu. - warknął tym samym chłodnym tonem co wcześniej.Patrzył wprost na plecy Paina.Chciało mi się śmiać.On jest taki.. odważny.Ma gdzieś, czy pomrańczowowłosy zaraz zacznie się wydzierać, czy nie.Lubiłam w nim to.
-Nie masz czasu? Słyszycie?!! Nie ma czasu?! - rozzłościł się na prawdę nie na żarty.Uderzył pięścią w biurko tym samym obracając się w naszą stronę. - A co nasz mistrz wiecznie zapracowany ma w planach?!
-Mistrzu, uspokój się.. - próbowała jakoś to wszystko załagodzić.Nigdy go takiego nie widziała.
-Nie lubię się powtarzać,Sasuke. - Wyruszacie jeszcze dziś do Suny! Jeśli tym razem spapracie sprawę to własnoręcznie was ukatrupię.Zrozumiano?! - jego głos odbijał się o każdy kant mebli.
-Do Suny? - zdziwiła się. - Nie chcę być kapryśna, ale po co?
-Deidara powiadomił mnie dziś rano, że najlepszy oddział ANBU z Konohy się tam dziś udaje. - na jego twarzy pojawił się morderczy uśmiech.Już wiem co ma zamiar zrobić.
-Mamy ich zabić?
-Nie, nigdy! Są mi potrzebni.Zaplanowałem już dla nich specjalne atrakcje.Macie mi ich dostarczyć. - Żywych. - dodał.
Spojrzała na twarz Sasuke, ale niestety nic z niej nie wyczytała.Zero jakiejkolwiek reakcji.Z resztą co on by mógł? To nie on tutaj rządzi i chyba ciężko mu się z tym pogodzić.
- Jak sami dobrze wiecie potrzebujemy na prawdę dobrego medyka. - zaczął znów ględzić.Z nieukrywaną niechęcią słuchała go.
-Znam tylko trzech świetnych medyków. - Tsunade-Sama.. Hokage V. Ale nie będę wam powierzał takiego zadania, żeby zabijać samego Hokage.Wy nawet wiewiórki złapać nie potraficie.. - zakpił.Widziała jak dłonie Sasuke zaciskają się w pięść.Z niewyobrażalną szybkością shuriken bruneta leciał wprost na Paina. - Przestań! - wykrzyczała patrząc prosto w jego oczy.Zwariował.
Pomarańczowowłosy tylko parsknął śmiechem.Z łatwością złapał shuriken i zaczął się nim bawić.W jego oczach na prawdę była widoczna chęć mordu.
-Och, Sasuke.Masz charakter po bracie. Wiem,że niecierpliwisz się, ale pozwól mi dokończyć. - znowu wybuchnął głośnym nieopanowanym śmiechem.
-Kabuto, który jest podwładnym Madary więc odpada.Nie będziemy robić sobie na razie wrogów. No i ponoć jakaś dziewczyna z ANBU. - zagryzł dolną wargę.
-Nie znam żadnej medic-ninja. - rzekł Uchiha.
-Skoro będzie w tej charakterystycznej masce jak rozpoznamy, że to właśnie ona ? -mruknęła.
-Służba w tej jednostce wymaga maksymalnych umiejętności.Obstawiam, że tylko ona do niej należy.W końcu jest to niebezpieczny oddział; nie bawi się tam lalkami tylko zabija.
-Ciekawe.. - spojrzeli na bruneta.Zawzięcie o czymś myślał. - Co za to dziewczyna.W akademii każda była nic nie warta, a tu proszę.Do ANBU się dostała. - prychnął śmiechem.W jego głowie zaczęło panować tornado.Nie umiał się doczekać tego spotkania.


                                                                  ****
 Stukanie kropel deszczu o runne było na tyle głośne,że wybudziło ją ze snu.Powoli podniosła się do pozycji siedzącej przeczesując różowe włosy.Pochyliła głowę lekko w bok i spojrzała przez okno.Nieciekawie.Ciemne chmury i obfity deszcz.Z resztą Aiko mówiła,że w Kirigakure jest to na porządku dziennym i mieszkańcy są do tego całkowicie przyzwyczajeni.Zgarnęła włosy prawą dłonią i sięgnęła po butelkę wody, która stała tuż przy jej tymczasowym łóżku.Wzięła łyk na otrzeźwienie.Nie była do końca wybudzona.Zaspanymi oczyma spojrzała na srebrną tarczę zegaru, który wisiał tuż nad drewnianą szafą. - 9:25?!
 Jako oddział ANBU nie mogą pozwolić sobie na przeciąganie bez powodu misji.W końcu to tylko dostarczenie do Suny jakiś ważnych dokumentów, których oczekuje Kazekage.W tym czasie Konoha może ich potrzebować! Kiedyś było to spokojne miejsce, ale od jakiegoś czasu co raz częściej są nagłe ataki i napady.Sakura miała skrytą nadzieję,że ta cała ich sielanka w mgnieniu oka dobiegnie końca i w pośpiechu wrócą do Konohagakure.
 Ziewnęła jeden raz, a potem drugi i udała się do łazienki.
Biało-śnieżne kafelki idealnie tutaj pasowały.Na środku duża wanna - zawsze o tym marzyła, ale nie mogła sobie na to pozwolić ze względu na zbyt małe pomieszczenie.Po lewej porcelanowa toaleta i malutka szafka.Rzecz jasna nie mogło zabraknąć dużego przejrzystego lustra, w którym teraz odbijał się obraz różowowłosej.Namydliła dłonie, po czym dokładnie umyła twarz.Kolejną rutynową czynnością było oczywiście umycie zębów.Związała swoje długie włosy w koński ogon, który i tak sięgał jej pasa.Wiele razy rozmyślała nad tym, czy ściąć włosy, ale nie miała na tyle odwagi.Czasem przeszkadzały jej na misjach, ale długie włosy to coś o czym zawsze marzyła.Odłożyła szczotkę na szafkę, po czym opuściła chłodne pomieszczenie.Brr chyba tutaj nie grzeją.Z wdziękiem schodziła ze schodów trzymając się jedną ręką poręczy.Ciekawa była czy Naruto już wstał.On był niezłym śpiochem.Wchodząc do salonu zauważyła trzy osoby - Osumo, Aiko i chłopaka, który nie był Naruto.Lekko się zmartwiła, czyżby poszedł bez niej?
-O dzień dobry, Sakura!- usłyszała ciepły głos kobiety.Różowowłosa posłała jej lekki uśmiech jednocześnie spoglądając na siedzącego obok bruneta.Nie widziała jego twarzy, bo siedział tyłem.Co za gbur!
-Dzień dobry. - mruknęła dalej stojąc w drzwiach.
-Siadaj, co tak stoisz jakbyś kij od miotły połknęła? - zachichotała.Ta kobieta ma na prawdę niezwykłe poczucie humoru.
-Jak się spało ? - usłyszała męski głos.Nie trudno było się domyśleć, że należy do Osumo.
-W porządku. - prychnęła powoli siadając na przeciwko tajemniczego chłopaka, który ciągle milczał.Dziwny.
-Mitsuko! Przedstaw się, czy ja na prawdę muszę cię traktować jako 5 letnie dziecko?! - znowu słyszała jej głośne krzyki.Krzyczy jak mewy, których nie znosi.
-Mitsuko. - spojrzała na niego.Sama nie wiedziała, czy kieruję te słowa do mnie.Był taki chłodny i zimny.Biło od niego obojętnością.
W końcu się przełamał i podał jej rękę, którą z resztą uścisnęła. - Sakura.. - dodała.
-To nasz syn, ale przepraszamy za niego czasem na prawdę mało mówi. - znowu się zaśmiała.Nie nadążam za tą kobietę.Chyba ma kryzys wieku średniego, bo co chwilę jej nastrój się zmienia.
-Gdzie jest Naruto? - przeszła do rzeczy.Chciała już mieć to za sobą i w końcu ruszyć do Suny.
-Wyruszył już jakieś dwadzieścia minut temu.. - spojrzał na zegarek mężczyzna.
-Dlaczego nie powiedzieliście od razu?! - szybko wstała zasuwając za sobą krzesło.Była gotowa z miejsca udać się w pogoń za blondynem.Co on sobie myśli? Nie jest na tej misji sam.Ale go ochrzanię!
-Czekaj, moje dziecko! - poczuła rękę Aiko na swojej.Zwiewnie się obróciła i spojrzała na nią ze zdziwieniem.
-Miło było was poznać, odwiedźcie nas jeszcze kiedyś. -uśmiechnęła się.
-Okej, jeśli tylko nadarzy się taka okazja.Chciała już iść, ale jej zimna dłoń dalej to umożliwiała.Do cholery, co ona chcę.Ja się śpieszę.
-Może zrobić ci kanapki na drogę?
-Nie trzeba.
-Wiem,ale nalegam.
-Nie! Na prawdę nie mam czasu! - wrzasnęła, po czym siłą wyrwała się.Ma misję, czy ona tego nie rozumie?!Nie może sobie gawędzić o bzdurach.Kazekage na pewno już się nie cierpliwi. Jeszcze chwila, a powiadomi Tsunade-sama, dlaczego tak długo ich nie ma, a tego by nie chciała.Darzy Sakure ogromnym zaufaniem i szacunkiem; nie może jej zawieść.Ceni ją za wspaniałe umiejętności, które posiada.Doskonale pamięta dzień, kiedy Sasuke odszedł z wioski.Tego tak łatwo nie da się wymazać z pamięci nawet jeśli się bardzo chce.Trudno było jej zrozumieć, dlaczego udał się do takiego kryminalisty zamiast zostać z nią i Naruto.Jednak odpowiedź była jasna - zemsta.Kiedyś była gotów nawet mu w niej pomóc, ale dziś? Nie,nie,nie.To już nie ta dawna Sakura, która wszystko robiła co się jej każe.Nie chcąc być gorsza trenowała, również z legendarnym sanninem - Tsunade.Pierwszy raz w życiu dawała z siebie wszystko.Nie mogła już patrzeć na swoje odbicie w lustrze.Zawsze chroniona.Tamten dzień, był decydujący.Powiedziała,dość! Podziwiając osiągnięcia Naruto i Sasuke nic nie zdziała.Po kilkuletnim treningu pod skrzydłami kobiety hazardu była już porównywana do niej.Wiele mieszkańców widziało w niej potencjał młodej Tsunade, co bardzo ją cieszyło.
 Cholera,gdzie ten Nartuto?! Znając jego nie mógł odejść daleko.Ślimaczy się jak mało kto.Może i jest o wiele silniejszy niż kiedyś, ale jego młodzieńczy charakterek się zachował.Nadal nieodpowiedzialny i nieuważny.Oby tylko nie wpakował się w kłopoty,bo go zabije!!!

Notka jest, zabierałam się już od wczoraj w celu napisania jej.Zaczęłam coś bazgrolić na lekcji wystarczyło dopracować szczegóły.Gdyby nie wczorajsza nauka to może notka byłaby szybciej, ale cóż.Mam do was prośbę.Mogę pisać tego bloga,ale tylko wtedy gdy się Wam podoba.Dlatego proszę napiszcie w komentarzach czy kontynuować tę historię, czy zaciekawi Was inna.Nie chcę robić czegoś, co Wam się nie podoba, dlatego liczę sobie współpracę!
Pozdrawiam!




                                                                                              Mitsuko

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz